Archiwa kategorii: Wydarzenia

Relacja w wystawy – fiesta de tapas y vinos canarios

W kuchni hiszpańskiej urzeka mnie jej bogactwo, aromaty przypraw, świeżość i prostota wykonania, a w Hiszpanach celebrowanie życia w otoczeniu jedzenia i dumę ze swoich regionalnych smaków (szkoda że nie widzieliście rodowitego grancanario, gdy porównałam sposób przyrządzania ryb wyspiarzy do sposobu andaluzyjskiego – nie róbcie tego :)!).
To jest po prostu niesamowite jak silnie związani są ze swoimi korzeniami i jakim szacunkiem darzą swoją kulturę i przywiązują się do regionalnych tradycji. Czytaj dalej

Pierwsza wystawa win i produktów z Wysp Kanaryjskich w Polsce – cz. I Przystawka

Posiadam cały szereg książek dostępnych na rynku polskim dotyczących kuchni i win hiszpańskich, w których jak na lekarsko jest informacji dotyczących specjałów Wysp Kanaryjskich. Zazwyczaj są to jedynie ogólnikowe wzmianki, a przecież kulinaria kanaryjskie są wyjątkowo interesujące! Choćby ze względu na swoją egzotykę, wulkaniczne gleby i mnogość mikroklimatów, które wpływają na smak i charakter produktów oraz potraw tworzących absolutny raj dla podniebienia. Czytaj dalej

Sevilla i tańczące smaki – mój przewodnik po najlepszych tapas barach

Cerveceria La Maceta

calle Virgen de Loreto 19

Wstępujemy tu w godzinach obiadowych i ledwo dopychamy się do baru. Bardzo popularne miejsce wśród miejscowych. Wystrój oddycha Hiszpanią łącząc ceramikę z drewnem.

Bar La Maceta jest pierwszym barem, który odwiedzamy po Granadzie i odnoszę wrażenie, że tu życie toczy się szybciej. Południowcy generalnie kipią energią, ale tu czuje też pewną nerwowość, podobnie jak w Madrycie (żeby była jasność – uwielbiam Madryt).

W Sewilli musimy pożegnać się z darmowymi tapasami. Przekąski są tu płatne około 3,20 euro i w górę. Piwo kosztuje 1,20 euro (czyli trochę taniej niż w Granadzie, ale bez sytej przekąski, więc w sumie wychodzi drożej jeżeli chcemy coś zjeść).

Bierzemy krokiety z ogona byka i stek z tuńczyka z rusztu. Nie urywa nam to podniebienia, ale nie mogę powiedzieć, że było nieświeże, czy źle wysmażone. Generalnie warto wpaść na jeden tapas, aby wchłonąć lokalną atmosferę każdym zmysłem.

Ps. Urzeka mnie ich zdjęcie w tle na FB https://www.facebook.com/BarLaMaceta. Prawda, że rozkoszne?

Vinería San Telmo

paseo Catalina de Ribera 4

Miejsce popularne i znane z jedzenia wysokiej jakości zarówno przez turystów jak i lokalnych. Polecane przez każdego przewodnika wycieczek w stolicy i warto pójść za radą i wstąpić do San Telmo.
Dosyć ciemno w środku, na ścianach zdjęcia win i regał z butelkami jak na vineríę przystało. Jest to jedna z droższych restauracji w której byliśmy, ale na kieszeń turysty.

Zamawiamy wspaniałego Bacalao a la Roteña al pil pil (dorsza w sosie pil pil z ziemniakami). Jest to wariacja potrawy pochodząca z Roty (andaluzyjskie miasteczko w prowincji Kadyks). Oryginalnie przyrządza się je z ryby Urta nie z Bacalao. W San Telmo podano ją zgodnie z tradycją w pomidorach, ale zamiast urty podano dorsza, do tego pikantny sos nadał charakteru potrawie. Idealnie przygotowana, doprawiona i świeża ryba.

Na deser jemy tartę de limón. Delikatna kremowa słodko kwaśna konsystencja ciasta rozpływała się w ustach. Na samo wspomnienie oblizuje się po ustach. Bajeczna! Musisz spróbować.

Las Golondrinas

calle Antillano Campos 26 Triana

Witamy w bajkowym świecie. Tu jest po prostu przepięknie. Każdy element knajpy stanowi ozdobę. Przy ozdobionym ceramiką barze wiszą piękne donice pasujące do ceramicznych zdobień, w honorowym miejscu przy barze obraz Matki Boskiej, również zachowany w tonie niebiesko żółtym. Na piętro baru prowadzą misternie zdobione schody, by przenieść nas do uroczej salki z ozdobnymi krzesełkami jakich pełno w starych domach winiarzy. Na suficie, nad barem, trzy okienka, oczywiście również wprowadzający w bajeczny klimat. Wszystko to sprawia, że bar jest bardzo przytulny (dosyć mały zwłaszcza na parterze). Ach i bym zapomniała – właściciel nie zapomniał nawet o toalecie zaopatrując ją w ceramiczną umywalkę.

A teraz trochę o jedzeniu. Jemy dwa tapasy – pez espada (ryba miecznik) i salmón a la plancha (łosoś grillowany), do tego oczywiście kieliszek jerez. Nie wiem czy jedzenie było takie dobre, czy po prostu urok tego miejsca sprawiał, że cokolwiek by mi podano zajadałabym to ze smakiem. Zdecydowanie punkt obowiązkowy na sevillskiej mapie.

Alvaro Peregil

calle Mateos Gago 20

W barze nie ma krzeseł. Pewnie dlatego, że gdyby je rozstawić to nie byłoby miejsca dla klientów. Tawerna jest maciupka. Taka wnęka z małym barem. A może nie ma krzeseł, bo Hiszpanie uwielbiają jeść i pić na stojąco? Nawet na zewnątrz są tylko stoliki. Oznacza to na pewno jedno: Tu się pije i przegryza, a nie biesiaduje. Wystrój tego mini lokalu jest pełen przyjemnego chaosu w którym panuje domowa atmosfera: tu wisi jakaś półka, tam sztuczny kanarek w klatce i gdzieniegdzie porozwieszane humorystyczne napisy świadczące o poczuciu humoru właściciela – poza tym właściciel daje wyraz swojej wesołej osobowości uśmiechając się i dowcipkując (rozbrajająco, nie złośliwie) sobie z turystki udając, że nie rozumie o co prosi.

Koniecznie trzeba tu zajrzeć po Vino de naranja – przy takiej liczbie drzew pomarańczowych zdziwiłabym się bardzo gdyby czegoś podobnego nie mieli (w końcu pomarańcza to symbol Andaluzji), oraz przegryźć pringą – kanapką z mieszanką mięs.
Winko de naranja jest winem słodkim o posmaku pomarańczy – dosyć mocny słodki przyjemniaczek do picia, nie bez powodu nazwałam je winkiem, a nie winem.

Meson los venerables

calle Jamerdana 9

La comida como en la abuela! – jedzenie jak u babci. Jeśli chcesz zjeść dobre, domowe hiszpańskie jedzenie i do tego w dobrej cenie idź do Los Venerables!

Na początek beirzemy flamenquines – kordobańskie krokiety z szynką i serem. Oryginalnie, w Kordobie podawane są w półmetrowym rozmiarze.
Następnie zamawiamy wspaniałe pisto – duszone warzywa, oraz solomillo de whisky – polędwicę wołową bądź wieprzową w whisky.

Wystrój w drewnie, obowiązkowo wielka głowa byka na ścianie, dosyć nastrojowo i ciemno w środku.

Dodatkową wartością Los venerables jest przemiła polska obsługa.

Bodeguita Casablanca

Adolfo Rodriguez Jurado 12

Do Bodeguity przychodzimy by napić się jerez. Jest tu dosyć dobre wino co prawda dużych producentów, ale przynajmniej inne niż Tio Pepe.

Co rzadko zdarza się w Sewilli otrzymujemy bezpłatne tapas – ziemniaki podsmażane z koperkiem. Nic więcej nie jemy, nie taki jest cel tej wizyty, ale jadło wygląda bardzo apetycznie.

Głośna hiszpańska atmosfera i ogrom zdjęć z corridy na ścianach. Mimo bliskości katedry jest bardzo dużo miejscowych, aż dziw, że lokal z takimi hiszpańskimi tradycjami ,nie nastawiony tylko na turystów, znajduje się tuż przy katedrze, tak turystycznym miejscu. Oczywiście my z tego bardzo się cieszymy i z pewnością powrócimy tu przy najbliższej nadarzającej się okazji.

 

Wizyta w urzekającej ferią kolorów i tętniącej życiem Sevilli dobiega końca. Zdecydowanie 2 dni to zbyt mało na zgłębienie uroku tego miejsca. Z niedosytem jedziemy do Jerez de la Frontera ciekawi tamtejszych kulinarno – winiarskich doznań i z nadzieją, że do Sevilli jeszcze powrócimy.

Málaga i jej najlepsze tapas bary – mój subiektywny przewodnik

Antigua Casa de Guardia

Alameda Principal 18

Mówi się, że Málaga ma dwie Katedry – pierwsza to Kościół, a druga to La Antigua Casa de Guardia. Będąc w Máladze koniecznie musisz zajść do tej taberny nawet jeśli nie jesteś wielbicielem słodkich win.

Jose de la Guardia założył to miejsce w 1840 roku. Odwiedzane przez wielkie osobistości począwszy od księżnej Izabeli II, przez polityków, pisarzy po artystów hiszpańskich.

Atmosfera miejsca jest typowo hiszpańska, czyli długi wąski bar, drewniana lada na której starym zwyczajem barmani wypisują kredą należność do zapłat, ceramika na ścianach, dużo beczek z którego camareros (barmani) leją wino (co ważne beczki nie stanowią tylko ozdoby jak w niektórych barach).

Gwarno, tłoczno, a barmani uwijają się bardzo sprawnie lejąc głównie wina słodkie, bo Málaga to głównie słodycz np.: Moscatel de Alejandría, Pedro Jiménez, Pajarete, Málaga dulce. Możesz także spróbować Pedro Jiménez (Ximénez) półsłodkiego i wytrawnego, a także wytrawny Pajarete.

Warto zwrócić uwagę na ściany na których wiszą zdjęcia opowiadające historię tego miejsca, w tym plakaty z różnych imprez np. z Ferii de Málaga z 1990 roku, plakaty z Chrystusem, a w oddali butelki wina. Ciekawym motywem jest również „stróżówka” tuż przy wejściu, w której siedzi sympatyczny starszy Pan. Być może stanowi to punkt informacyjny, albo miejsce zakupu wina na wynos?

W Guardii możesz także wziąć coś na ząb: gotowane krewetki na zimno. Często spotykana odmiana wysokiej jakości to gambas blancas (białe krewetki) de Huelva (z Huelvy – miasta w południowej Hiszpanii). Najczęściej podawane gotowane lub grillowane.

Z przekąsek widzę również aceitunas (oliwki) i banderillas (marynowane ogórki, papryka, oliwki, cebulka nadziane na wykałaczkę) -bardzo popularne tapasy w Andaluzji. My przybywamy tam w innym celu, także nie mogę wypowiedzieć się o tapasach tam podawanych.

Jednym zdaniem Antiqua Casa de Guardia to esencja hiszpańskiego baru. Nie jestem fanką win słodkich z Málagi, ale ze względu na panującą tam atmosferę i historię słodkiej málagi ta taberna zdobyła moje serce.

Mercado Atarazanas

calle de las Atarazanas 10

Budynek w którym mieści się Mercado Atarazanas to fenomenalny i bardzo popularny rynek ze świeżym towarem powstał w 1879 r., ale handel kwitnie to od dawien dawna.
Każde stoisko jest obwieszone przedmiotami ważnymi dla najemcy miejsca. Najczęściej są to święte obrazki, zdjęcia rodziny, z walki byków, czy innych lokalnych imprez.

Tu kupisz świeże ryby (niektóre nawet jeszcze żywe), a przemiły sprzedawca wypatroszy Ci ją dokładnie w kilka chwil. Dostaniesz tu również świeże owoce i warzywa starannie poukładane na stoiskach. Co na początku mnie zdziwiło, a potem doszłam do wniosku, że to bardzo dobry zwyczaj, że warzyw i owoców niemożna macać ręką czy miękkie, czy twarde i tym samym nie kupujesz (jak to bywa często w Polsce) wymiętolonego, wymacanego produktu. Grzecznie pytasz się sprzedawcy jaki chcesz owoc, czy ma być dojrzały czy mniej, a on ręczy swoją głową, że właśnie taki zapakuje Ci do torby.

Oczywiście na rynku nie braknie alejek z mięsem, z suszonymi owocami, orzechami i słodyczami.

Obecność obowiązkowa! Rynek czyny jest od 9 do 15 od poniedziałku do soboty. Pamiętaj, żeby nie kupować w poniedziałek ryb, ponieważ rybacy w niedzielę nie wypływają po połów, a więc zakupione w poniedziałek ryby nie będą pierwszej świeżości.

Cafe-Bar Mercado Atarazanas

To nie jest miejsce gdzie możesz iść będąc w Máladze Ty tam musisz być i zjeść w Cafe bar! Najlepsze jedzenie jakie jemy w Máladze znajduje się właśnie tam. Spacerując rynkiem dotrzesz w miejsce, gdzie serwują na miejscu posiłki. Na samo wspomnienie ślinka mi cieknie. Wszystko świeże i przyrządzana na Twoich oczach.

Nas interesują navajas – rodzaj małż scyzoryków – jak na zdjęciu poniżej, do tego szaszłyki z ośmiornicy, tuńczyka i cielęcinki, a na deser wino z Malagi słodkie pajarete. Wszystko obłędnie dobre, niebo w gębie!

La Recova

Pasaje Nuestra Señora de los Dolores de San Juan 5

Tu przyjdź na śniadanie ostatniego dnia pobytu w Máladze. Zjesz smacznie i wyjątkowo, bo w artystycznym sklepie, a ostatniego dnia dlatego, że od razu możesz tu zakupić ręcznie robione, piękne i niepowtarzalne pamiątki, w tym ceramikę, biżuterię, ubranie, torebkę, kapelusz, meble i wiele innych oryginalnych i jedynych w swoim rodzaju przedmiotów. Wszystko w przyzwoitych cenach w stosunku cena do jakości.

Wracając do śniadania mają tu tylko jedno menu, a mianowicie: kawę i grzanki z sosami: marchewkowo pomarańczowym, smalcem, zurrapą (bardzo tłuste mięsne smarowidło z czerwoną papryką), smarowidłem z kiełbasą chorizo i słodkim dżemem. Do tego pomidory, winogrona i oczywiście oliwa.

Wszystko jest pięknie podane w naczyniach ręcznie wykonanych co zwiększa apetyt i pozytywne doznania podczas jedzenia. Jesteśmy również mile zaskoczeni rachunkiem. Za przyjściem do artystycznego sklepu przemawia klimat, jakość jedzenia i cena! Pozycja obowiązkowa!

Café Negro

calle Alcazabilla 9

Warto wspomnieć o tym miejscu może nie ze względu na wystój, ale na super soki ze świeżo wyciskanych pomarańczy, ananasów czy kokosów. Za wielki orzeźwiający sok zapłacisz 5 euro.

Nie przychodź do kawiarni zbyt wcześnie, otwierają dopiero od 12:00.

Tapeo de Cervantes

Calle Cárcer 8

Wstępujemy do tego miejsca ze względu na zasłyszane opinie. W lokalu zarówno turyści jak i lokalni. Zaskakuje mnie błoga cisza w lokalu, mimo, że wszystkie stoliki były zajęte. Może jest więcej turystów? Hiszpanie są bardzo bardzo głośni. Pierwszy taki bar w ciągu 2óch tygodni podróży po Andaluzji i dodam, że nie jest to niedziela ani poniedziałek (dwa mniej ruchliwe dni w Hiszpanii).

Lokal dosyć wąski z malutkim barem na końcu. Bierzemy ½ ración de mollejas de terneta (żołądki) i pulpo a la plancha (ośmiornica z rusztu). Żołądki są bardzo dobrze zrobione, ośmiornica poprawna. Ceny w porównaniu do miejsc, w których byliśmy dosyć wysokie. Na pewno nie ma sensu zamawiać tapas, bo porcje są tycie.
Niedaleko znajduje się El Meson de Cervantes – bar tego samego właściciela.
Wychodzimy, bo jednak nieswojo czujemy się w tak spokojnym miejscu w sobotnią noc.

Pepa y Pepe

Calle Calderería 9

Postanowiłam słów parę napisać o tej knajpie w celu ostrzeżenia. Podczas naszej podróży po Andaluzji natrafiliśmy na parę miejsc, w których jedzenie było kiepskie, albo był zły stosunek jakości do ceny, ale powiedzmy, że to były miejsca, którym jednym mogą przypaść do gustu, a mi nie, bo jestem wyjątkowo wybredna, ale Pepa y Pepe jest miejscem które każdy powinien omijać szerokim łukiem! Mnóstwo osób tam je, pewnie ze względu na cenę, ale żadne jedzenie tak niskiej jakości nie jest warte choćby jednego centa! Podano nam kopiasty talerz sałaty – mix sałat z pomidorem, tuńczykiem i kukurydzą oraz fryturę, po której parę dobrych dni dochodziłam do siebie. Nie chcę nawet wiedzieć, na czym było to smażone i ile lat miały te ryby i proszę nie sprawdzaj tego. Ja wiem, że jesteś odważny i lubisz ryzyko, ale na to miejsce jest szkoda zdrowia, pieniędzy i czasu. Do tej pory nie wiem co mną powodowało, że mimo tłustego, przesmażonego smaku jadłam to paskudztwo.

Cervecería Los Gatos

Plaza Uncibay 9

Aby nie zakończyć wpisu złym wspomnieniem po Pepa y Pepe przenieśmy się do hiszpańskiego gwarnego i tłocznego klimatu. Jest sobota, mimo tego, że bar jest dosyć duży to i tak znajdujemy stojące miejsce gdzieś w samym rogu prawie zaczepiając plecami sąsiadów. Jemy pyszne kanapki z serem kozim i karmelizowaną cebulką, a także wspaniałe solomillo al jerez (polędwiczki z octem jerez).
Bardzo fajnie podają piwo przelewając pianę. Dzięki temu jest gęsta i długo się trzyma.

Wystrój jak bywa w hiszpańskich barach bardzo bogaty – mnóstwo zdjęć na ścianach, m.in. z wyborów miss, sławnych aktorów, obrazów z różnych imprez w tym z walk byków, tu stare kasy tam statek i koniecznie spójrzcie w górę! Sufit również zasługuje na uwagę.

Ze smutkiem żegnamy Málagę, ale smutek towarzyszy nam tylko na chwilę, bo za parę godzin będziemy w Granadzie, o której więcej w następnym odcinku :-).

Tropem andaluzyjskich smaków

Andaluzja pełna jest tropikalnych owoców dojrzewających w cudownym słońcu, pachnących drzew pomarańczy i limonki, kilometry gajów oliwnych i hektary winorośli. Dzięki południu kuchnia hiszpańska jest bogatsza o wiele potraw (głównie smażonych), których podstawą jest szeroki wachlarz ryb i owoców morza z Morza Śródziemnego i Atlantyku.
Przemierzyłam setki kilometrów śladami hiszpańskich smaków i swoimi doznaniami chcę się z Tobą podzielić mając nadzieję, że ułatwi to Tobie wędrówkę po Andaluzji.


limones_healthy_platetoronjas_healthy_plate

Najbardziej wysunięty na południe region Hiszpanii to istna mozaika kulinarna. Na kuchnię półwyspu iberyjskiego miało wpływ wiele różnych tradycji kulinarnych. Właściwie każdy region, ba!, nawet każde miasto może pochwalić się swoją specjalnością, np. Granada – „gazpacho blanco” (chłodnik na bazie migdałów i czosnku) , a także „piononos de Santa Fe” (pyszne ciasto na bazie mąki, jajek cukru i słodkiego syropu), Cordóba – salmorejo (chłodnik na bazie pomidorów) czy flamenquines (krokiety), a Málaga „espeto de sardinas” (pyszne świeże sardynki grillowanie na drewnianych patyczkach – oryginalnie bambusowych, ale ze względu na dużo wyższy koszt bambusa przyrządza się je na drewnie) i oczywiście fritura malagueña (różne rodzaje smażonych ryb i owoców morza).

Feeria zapachów

Lądując w andaluzyjskim regionie (szczególnie w Granadzie) od razu upajamy się zapachami szafranu, cynamonu, kolendry, kminu, migdałów i oczywiście cytrusów, świadczącymi o silnej interakcji z kuchnią arabską. condimentos_healthy_plate

Oprócz wpływów arabskich znajdziemy również francuskie i włoskie. Hiszpanie uwielbiają również tymianek, rozmaryn i czosnek, a także kochają ziemniaki i paprykę.

Ciepły klimat sprzyja uprawie warzyw i owoców takich jak cytrusy, daktyle, bakłażany, cukinie, pomidory i oczywiście osławionych oliwek a także winogron.

Jerez-la-viña_healthy_plateDzięki dostępowi do Morza Śródziemnego i Atlantyku w Andaluzji nie zabraknie ryb i owoców morza, a regiony górskie sprzyjają hodowli bydła i owiec.
Wspomniałam już o fritura malagueña, ale szybkie smażenie ryb na głębokim tłuszczu to specjalność całego regionu. Możesz tu spotkać szeroki wachlarz ryb i owoców morza wszelakich – między innymi wszelkiej maści małże, krewetki czy kalmary. pescados_healthy_plate
Andaluzja obfituje również w wieprzowinę i wołowinę. Z produkcji szynek najlepszej jakości wytwarzanych z czarnych świń iberyjskich słynie prowincja Huelva.
Mięso tych świń jest niezwykle cenione, dlatego też Hiszpania słynie również z podrobów (żadna część takiej świni nie może się przecież zmarnować), np. bardzo często spotykanym tapas jest świńskie ucho, czy policzek, lub ogon, np. ogon byka.
Hiszpania i Andaluzja to także sery, w tym młode sery z gór Sierra de Grazalema i Serranía de Ronda, w Andaluzji nazywane „poyoyo”. quesos_healthy_plate

Tapas

Skoro już mowa o tapas – z definicji to bezpłatne niewielkie przekąski podawane na ciepło lub zimno do napojów alkoholowych (wina, piwa, sherry). Tapas musi być wyraziste, słone lub pikantne. Powinno pobudzać pragnienie, aby zamawiać kolejne kieliszki lub cañę.
Niestety tradycja ta zanika i bezpłatne tapasy można znaleźć jedynie w Granadzie, w innych rejonach w większości należy za nie zapłacić.

W Granadzie przy zamówieniu małego piwa (caña) za około 1,6 euro, lub też kieliszka wina dostaniesz tapas (zazwyczaj do wyboru z paru pozycji). Dwa takie piwa (większość barów ma również piwa bezalkoholowe) i można się już porządnie najeść.

Najczęściej spotykane rodzaje tapas:

  • cicharrones – schabcicharrones_healthy_plate
  • jamón serrano – wędzona szynka serrano (z białych świń)
  • albóndigas – klopsy albóndigas_healthy_plate
  • pinchito moruno – szaszłyki jagnięce
  • croquetas – krokiety
  • chorizo – kiełbasa
  • morcilla – kaszanka
  • solomillo – polędwica
  • carillada – policzek świński
  • boquerones en vinagre – świeże sardele w occie
  • pescadito frito – smażone rybki
  • chipirones – małe kalmary,
  • gambas a la plancha – duże krewetki z rusztu gambas-blancas-de-huelva_healthy_plate
  • gambas blancas de Huelva (najwyższej jakości białe krewetki z Huelvy – miasto w południowej Hiszpanii)
  • pulpo – ośmiornica pulpo_healthy_plate
  • calamares – kalmary
  • mejillones – duże małże
  • almejas – małe małże
  • atún – tuńczyk
  • bacalao – dorsz
  • tortilla – omlet z ziemniakami
  • ensaladilla rusa – sałatka z ziemniaków
  • banderillas – szaszłyki z marynowanych ogórków, cebulki, papryki
  • patatas bravas – smażone ziemniaki w ostrym sosie
  • berenjenas con miel – bakłażany z miodem
  • montaditos, pringas – kanapki
  • champiñones a la plancha – grillowane pieczarki,
  • aceitunas – oliwkiaceitunas_healthy_plate
  • migas – smażona bułka tarta z warzywami i kawałkami mięsa
  • quesos – sery

 A co do picia?

Hiszpanie piją głównie piwo oraz wino. Coraz większą popularność (szczególnie wśród młodych) zyskuje tinto de verano (wino ze spritem lub lemoniadą, lodem i owocami). Jest to prostsza wersja znanej turystom sangrii, którą jak twierdzą Hiszpanie piją głównie właśnie guiri (czyli turyści).
Málaga słynie ze słodkiego wina, a cała Andaluzja powinna słynąć z jerez (wzmacniane wino), niestety wino to jest niedoceniane przez samych Hiszpanów. vino_healthy_plate

Pora obiadowa

Jadąc do Hiszpanii należy wziąć pod uwagę, że obiady jemy od godziny 14 do 16. Po tej godzinie bary często są zamknięte, aż do godziny 20. Ponadto te bary to najczęściej małe, rodzinne biznesy, więc trzeba sprawdzać czy w niedzielę lub poniedziałek nie są w ogóle zamknięte przez cały dzień. Zakładają że praca przez wiele godzin dziennie przez 6 dni w tygodniu jest wystarczającą ilością. Zostawiają rezerwę na czas spędzany wspólnie z rodziną, całodniowe wycieczki czy po prostu odpoczynek. Ten jeden dzień zarobku więcej (choćby to była niedzielna pełna turystów) nie jest wart czasu wolnego spędzonego z rodziną.

W niektórych barach, aby usiąść przy stoliku należy zamówić większą porcję jedzenia, zatem jeśli chcesz zamówić jedynie kieliszek wina i mały tapas usiądź przy barze, lub w innym stojącym miejscu, lub po prostu zapytaj kelnera o taką możliwość, oczywiście po hiszpańsku 🙂
W barach możesz zamówić tapas, 1/2 ración, albo ración. W zależności od baru porcje różnią się wielkością. Generalna zasada jest taka, że najmniejsze jest tapas (w formie lekkiej przegryzki, chyba, że jesteś w Granadzie to możesz zostać zaskoczonym objętością tapas), a największe ración (raczej dla dwóch osób). My w większości wybieraliśmy tapas, aby móc zwiedzić jak największą ilość barów.

Oczywiście od poniedziałku do piątku można zamówić zestaw obiadowy, El menú del día, co jest o wiele tańszą opcją niż zamawianie osobno trzech dań. W Andaluzji cena El menú del día waha się między 5,5, a nawet 12 euro w najbardziej turystycznych miejscach (najczęściej to ok. 8-10 euro).

Gdzie jedziemy w dalszą podróż?

To by było na tyle z ogólnego wstępu do cudownej Andaluzji, a już wkrótce zabiorę Cię w podróż po Hiszpanii, którą kocham najbardziej, do miejsc w których czas się zatrzymał, do miejsc w których ze ścian można wyczytać całą historię miasta, baru, oraz osobowość właściciela, w których czuć mieszankę zapachów rozpoznawanych tylko w Hiszpanii, gdzie stoi się i gaworzy z barmanem i zostawia na zewnątrz wszelkie problemy.

Pokażę Ci również modniejszą część Andaluzji, czyli tak zwane gastrobary – nowoczesna odsłona tapas baru, gdzie podaje się w bardziej wyrafinowany sposób całą Hiszpanię na talerzu – łącząc ze sobą wszystkie regiony powstają niesamowicie smaczne potrawy, a także kuchnię fusion.

Już niedługo zabieram Cię w podróż do Málagi!