Archiwa autora: shqvarny

Sola w sezamie i nerkowcach

Na dworze zgodnie z ludowym przysłowiem „kwiecień plecień”, więc dziś na obiad aromatycznie i rozgrzewająco. Ale i kolorowo, wiosennie i zwiewnie.

To naprawdę fajny pomysł na lekki obiad. Bez dodatku ziemniaków czy chleba, a sycąco dzięki jakże zdrowemu i modnemu w tym sezonie jarmużowi. Rybę możesz zamiast smażenia przyrządzić na parze.
Czytaj dalej

Kasza jęczmienna z owocami

Wspaniałe, proste, szybkie w przygotowaniu i mega pożywne śniadanie.
Początkowy plan zakładał użycie komosy ryżowej zwanej quinoą, lecz zwątpiłam po zobaczeniu jej ceny. Jako, że nie mam problemu z glutenem mogłam sobie pozwolić na zakup kaszy jęczmiennej, ale spokojnie można ją zastąpić nie tylko quinoą, ale także ryżem czy kaszą jaglaną.

Czytaj dalej

Śledź w oleju – tradycyjny sposób

Ten upominek na pewno zagości na każdym polskim, świątecznym stole, w wielu postaciach. Poniżej w wersji podstawowej w oleju, oczywiście skropiony octem sherry.
Śledź obok pierogów z serem to moja ukochana potrawa wigilijna. Najbardziej lubię w najprostszej postaci, ale nie wzgardzę nietuzinkowym połączeniem.
A jaki Ty masz sposób na śledzia? Czytaj dalej

Gdzie zjeść w Granadzie – na skrzyżowaniu smaków – mój przewodnik po najlepszych tapas barach

Taberna El Espejo

calle Elvira 40

Bardzo przyjemna, przytulna knajpa, z sympatyczną anglojęzyczną, wyluzowaną obsługą nucącą pod nosem hiszpańskie kawałki. Głośno, tłoczno, autentycznie i hiszpańsko.

Zamawiając piwo możesz sobie wybrać jeden tapas, a mają je bardzo ciekawe i dobre, szeroki wybór dań wegetariańskich np.: paté de alcachofas (pasztet z karczochów) podane na chlebku, carpaccio de calabacín (carpacciio z cukinii) czy hummus.
Z mięsnych tortilla atún (hiszpański omlet z tuńczykiem), pollo con patatas (kurczak z ziemniakami), mini hamburguesas (małe hamburgery).

Tapasy w el espejo może nie są wielkimi porcjami jak to na Granadę przystało, ale są bardzo dobrej jakości. Zamawiamy po dwa piwa i wybieramy pasztet z karczochów, hummus, mini hamburgery pollo con patatas. Wszystko jest świeże i dobrze doprawione. Wspaniały obiad za cenę dwóch piw (1,60 euro za cañę) i w tych cenach właśnie będziemy żywić się w Granadzie.
Co ważne w każdym barze można zamówić piwo bezalkoholowe.

Bar Tapas Pulpería NORAY

calle Almireceros 7

Morskie motywy, łódki na białych ścianach, drewniane krzesełka – przycumowaliśmy do galicyjskiego baru. Wystrój bardziej nowoczesny, przestrzennie, jasno, dużo miejscowych. Pijemy cydr z Galicji, wcinamy super doprawione solą i suszoną pietruszką calamares a la plancha con ajillo (kalmary smażone z czosnkiem) podane z pyszną papryką.
Co by dopełnić galicyjski klimat zamawiamy piwo Estrella Galicia. Dosyć dobre, mięsiste piwko, w pierwszym odbiorze goryczkowy, ale potem zostaje słodki posmak.
Bar z bardzo dobrymi, świeżymi rybami, ich specjalnością jest kuchnia galicyjska. Warto wpaść na małe rybne co nieco.

Los Altramuces

calle Molinos 15

W tym miejscu jemy jedno z lepszych tapas w Granadzie, a mianowicie krokiety ziemniaczane z szynką. Ciekawy sposób podania krokietów, bo zwykle robione są z serem, a tu z ziemniakiem, z sosem beszamelowym i do tego mini kanapeczki (a la hamburger) z pastą z tuńczyka i sosem pomidorowym i solą gruboziarnistą, którą Hiszpanie uwielbiają.

O znakomitości lokalu świadczą porozrzucane papiery, okruchy i oczywiście tłum ludzi.
Ściany baru ozdobione są ceramiką i plakatami walki byków m.in. z lat 60’ i 90’, dużo wycinków z loterii noworocznych i oprawione wycinki z gazet wyróżniające knajpę jako najlepszy bar tapas. W głębi sali, na podwyższeniu mini ceramiczne andaluzyjskie patio.

Właściciel obecny w barze i oczywiście na ścianie w honorowym miejscu jego zdjęcie razem z rodziną. Po zdjęciach i wystroju wnioskować można, że bar prowadzony jest z pokolenia na pokolenie.

W tej okolicy jest zagłębie barów więc jak wyjdziesz stąd to za dwa kroki możesz wejść do następnego. Dosyć mało turystów, większość lokali, w Los Altramuces jesteśmy jedynymi blondynami. Obecność obowiązkowa!

Bar El Molino

calle Molinos 8

Podróżując dalej po barach ulicą Molinos warto wpaść do El Molino. Kolejny typowy bar hiszpański, tym razem z fotografiami starej Granady (m.in. z 1850 roku) w różnych etapach jej budowy i żłobieniami przypominający te w Alhambrze. Mnóstwo ceramiki w dalszej części restauracyjnej jadalnej jeszcze więcej ceramiki i zdobień.

W barze klimat flamenco tworzy barman wyklaskujący hiszpańskie rytmy w rytm muzyki. Ceny przyzwoite (typowe jak na centrum) – 1,60 euro za małe piwko i dosyć dobry treściwy tapas – nam podano grillowaną wołowinę w carry. Duży wybór mięs, owoców morza, ryb, zup. Wśród specjalności wymieniają caracoles (ślimaki), callos (rosół), salmorejo (rodzaj gazpacho z chlebem), gazpacho, migas (tradycyjne danie hiszpańskie na bazie bułki tartej).

 Bar El Conde

calle del Rosario 12

Tym razem trafiamy do nowo otworzonej knajpy, bez zapachu starego drewna i zakurzonych butelek po winie, ale za to z bardzo dobrym jedzeniem. Menu typowo hiszpańskie m.in. morcilla- kaszanka, jamón iberico, calamares – kalmary, patatas bravas, berenjenas con miel – bakłażany z miodem. Udaje nam się nawet napić wspomnianej wcześniej jerez (wino wzmacniane). Co prawda szału nie ma, bo mają tylko wino największego producenta Tio Pepe, ale i tak jesteśmy szczęśliwi, że barman znajduje cokolwiek pod ladą ( w menu nie mają tej pozycji).
Na tapas podano nam pyszne mini hamburgery ze słodkim sosem. Na pewno zjedlibyśmy coś jeszcze gdyby nie ograniczenia naszych żołądków i towarzysząca podróży wielka misja – zjeść jak najwięcej w różnych barach!

Los Diamantes

calle Navas 26

Osławione w Granadzie miejsce z wybornym hiszpańskim tapas, założone w 1942 roku. Los Diamantes jak cała Andaluzja słynie z dobrych smażonych owoców morza i ryb.

Bar całkiem tyci, wąski, klienci wylewają się strumieniami na ulicę. Jest tak tłoczno w środku, że w ślad za miejscowymi rozkładamy sobie jedzenie na wewnętrznym parapecie i wychodzimy na zewnątrz aby zjeść znakomicie wysmażone krewetki przez kratę okna. Mimo tego, że jest niezwykle tłoczno na jedzenie nie trzeba długo czekać. Ceny nie odbierają od średniej – 1,6 euro za małe piwo.

Nowszy punkt tego samego właściciela Los Diamantes, znajduje się przy plaza Nueva 13. Bar również słynie z frytury. Na tapas podają pescaditos fritos – dobrze wysmażone kawałki owoców morza i ryb. Wystrój nowoczesny – ciemne ściany przełamane białymi meblami ułożonymi w ciekawe geometryczne figury.

Bodega Los Tinto

calle san isidro

Bardzo dobre miejsce na wino i tapas. Dosyć minimalistyczny wystrój jak na hiszpańskie możliwości. Bar w białej ceramice, w jego głębi obraz w stylu kubistycznym. Cena za kieliszek wina +tapas = 3,2-3,8 euro. Tapas do wyboru, można wybrać między caracoles (ślimakami), berenjenas (bakłażanami) , tortilla de bacalao (omletem z dorszem), toritlla española/ tortilla de patatas (omletem z ziemniakami) i kilkoma grillowanymi mięsami, np. lomo a la brasa (grillowana polędwica), chistorra a la brasa (chistorra jest to kiełbasa specjalność Aragonii i kraju Basków) czy jamón a la brasa. Reasumując nie tylko możesz się napić dobrego wina, ale także zjeść wyborną przekąskę.

Bar Avíla

Calle de Veronica de la Virgen 16

Niepozorny malutki bar ze wspaniałym jedzeniem! Do piwa dostaniesz wyborną grillowaną wieprzowinę bardzo dobrze doprawioną, soczystą, z oliwą. Warto wpaść na dobrej jakości mięso w dobrej cenie.

La Criolla

plaza del Campillo Bajo

Pierwszy gastrobar, który odwiedzamy w Granadzie za namową kolegi okazał się strzałem w 10! Nowoczesna wersja tapas i w sposobie podania i łączenia różnych smaków w jednej potrawie. W menu głównie kuchnia hiszpańska i baskijska.

Bardzo modne miejsce wśród lokalnych. Dosyć przestrzennie w środku, ale zdecydowanie przyjemniej siedzi się na dworze. Szalejemy i zamawiamy sobie menu degustacyjne za 12 euro, w którym jest 5 różnych tapasów i każdy jeden wyśmienity w smaku – zaczynając od karczochów, przez tuńczyka z sezamem, salmorejo, sałatkę z szynką z czarnej świni szynką na polędwicy wołowej kończąc. Warto wstąpić, nie tylko na jedzenie wysokiej jakości, ale również po to, aby poznać nowy hiszpański nurt kulinarny.

Babel

calle De Elvira 40

Studencki bar z międzynarodowym klimatem. Posiada bardzo dobre oceny i podobno smaczne jedzenie, ale my nie mamy szczęścia. Do piwa zamawiamy specjalność lokalu a mianowicie pulpo (ośmiornicę). Mimo zjawiskowego wyglądu pulpo nie smakowała wyjątkowo. Niestety, nawet nie udaje mi się jej pogryźć.

El Ladrillo II

calle Panaderos 35

Obok tego baru nie można przejść obojętnie. Ściana patio wygląda tak, jakby w kuchni nie wystarczyło miejsca na talerze, garnki tudzież inne naczynia. Niebiesko – biała ceramika oraz gwiazda dawida nad barem jasno informuje nas w jakim dokładnie barze jesteśmy. Z radia rozbrzmiewa muzyka flamenco, ściany baru wypełnione zdjęciami sławnych artystów flamenco i żeby dopełnić magiczny klimat tego miejsca na tapas dostajemy kopiasty talerz smażonych, pięknie chrupiących między zębami sardynek. Pyszności.

Granada to niezwykle baśniowe miejsce. Wchodząc do barów, przechadzając się po wąskich uliczkach, wdrapując się na wzgórza czasami tracisz świadomość czy oby na pewno jesteś jeszcze w Europie, czy może minąłeś niewidoczną granicę z Afryką. Tu przenikają się różne kultury, mieszają rozmaite smaki, hipnotyzują aromaty i wszystko to w harmonii ze sobą, akceptacją i szacunkiem dla różnorodności.

Naprawdę ciężko nam opuścić Granadę. Zdajemy sobie sprawę, że obrażamy ją tak krótkim pobytem, ale Sevilla już na nas czeka z otwartymi ramionami, o czym już niedługo na blogu.