_MG_5458 _MG_5436

Bób w pomidorach z szynką jamón serrano

O tej porze roku nie sposób przejść obojętnie obok bobu. Zresztą nawet nie można! Trzeba go jeść dopóki jeszcze młody. Starość negatywnie wpływa na jego smak.
Lubię połączenie bobu z mięsem – bardzo dobrze komponuje się on  z boczkiem i z surową, podsuszoną szynką.
W poniższym przepisie łączę go z hiszpańską szynką jamón serrano i pomidorami. Danie proste i niezwykle aromatyczne. Palce lizać!

Składniki:
dla 2óch osób, czas przygotowania 30 min.:

  • pół dużej cebuli, obranej i pokrojonej w kostkę,
  • 2 łyżki oliwy z oliwek,
  • 100 g. (opakowanie) pokrojonej w kostkę hiszpańskiej szynki jamón serrano,
  • 2 ząbki czosnku przepuszczone przez praskę,
  • 2 pomidory obrane i pokrojone w kostkę,
  • ok. 4 gałązki tymianku i garść liści mięty,
  • ok 200 ml. bulionu warzywnego,
  • 300 g. bobu._MG_5444

Przygotowanie:
potrzebujesz głęboką patelnię i mały garnek:

  1. Rozgrzej oliwę na głębokiej patelni i zeszklij cebulę mieszając co chwilę.
  2. Dodaj jamón serrano i czosnek, pamiętaj o mieszaniu,
  3. Po minucie (pilnując, aby żaden ze składników na patelni się nie przypalił) dodaj pomidory i bulion,
  4. Następnie dodaj tymianek i miętę (zostaw po gałązce do dekoracji),
  5. Gotuj wszystko 10 minut na średnim ogniu, aż sos się zredukuje,
  6. Do garnka wypełnionego wodą włóż umyty bób i gotuj do 5 min, obierz go ze skórki,
  7. Posól i popieprz potrawę,
  8. Danie możesz serwować na dwa sposoby – wymieszać bób ze składnikami na patelni, lub wyłożyć na talerz najpierw bób i następnie polać go pozostałymi składnikami,
  9. Przed podaniem udekoruj danie tymiankiem i miętą.
_MG_4946 Zdjęcie przesłane przez Radcę Biura ds. Turystyki, Ambasada Hiszpanii w Polsce

Szlak Tapas po Warszawie zakończony – gratuluję zwycięzcom!

Szlak Tapas i Światowy Dzień Tapas za nami.  Goście restauracji, którzy zagłosowali w konkursie w ramach festiwalu wybrali stek z polędwicy tuńczyka i drzewa limonkowego przygotowany przez szefa kuchni Bistro Odolany. Drugie miejsce zajął Mojo Picón i & Latino Bar i ich kalmary po andaluzyjsku. Trzecie miejsce należy do carpaccio z przegrzebków  szefa kuchni Tapas Gastrobaru.

Szef kuchni bistro Odolany w akcji. Zdjęcie przesłane przez Biuro Radcy ds. Turystyki, Ambasada Hiszpanii w Polsce

Szef kuchni bistro Odolany w akcji. Zdjęcie autorstwa Tourspain.

Bistro Odolany

stek z polędwicy tuńczyka i drzewa limonkowego autorstwa szefa kuchni Bistro Odolany

 

 

kalmary po andaluzyjsku autorstwa szefa kuchni Mojo Picón i & Latino Bar

kalmary po andaluzyjsku autorstwa szefa kuchni Mojo Picón i & Latino Bar

Jury natomiast na pierwszym miejscu uplasowało Tapas Gastrobar, na drugim „warsaw-style patatas bravas” przygotowane przez szefa kuchni restauracji Słony, a na trzecim miejscu znalazła się restauracja La ibérica i ich ośmiornica „iberyjska”.

Carpaccio z przegrzebków . Zdjęcie przesłane przez Biuro Radcy ds. Turystyki, Ambasada Hiszpanii w Polsce

Carpaccio z przegrzebków autorstwa szefa kuchni Gastrobaru. Zdjęcie autorstwa Tourspain.

 

 

ośmiornica "iberyjska" autorstwa szefa kuchni La Ibérica

Ośmiornica „iberyjska” autorstwa szefa kuchni La Ibérica

Zarówno goście jak i jury dokonali doskonałego wyboru. Szkoda, że nie byłam w jury, bo wyróżniłabym jeszcze szefa kuchni restauracji Buñuel za jego pontxineta de purrusalda i Ye Ye za tapę z policzkami wołowymi.
Podobno wszystko co dobre szybko się kończy, ale ja nie mam zamiaru czekać kolejnego roku na tapas tour i już dziś przyrządzę sobie sobie śniadanie w hiszpańskim stylu. A wam, która z przekąsek najbardziej smakowała?

Zwycięzcy - szef kuchni Tapas gastrobar od lewej, w środku szef kuchni Bistro Odolany

Zwycięzcy. Od lewej szef kuchni Tapas gastrobar, w środku szef kuchni Bistro Odolany. Zdjęcie autorstwa Tourspain.

 

chlodnik_z_bialych_szparagow_healthy_plate_H

Chłodnik z białych szparagów

Białe złoto i królewskie warzywo

Tak lokalnie nazywane są białe szparagi. Już w starożytności uważane za afrodyzjak. Niegdyś cieszyły się największym prestiżem i popularnością. Obecnie coraz chętniej kupowane są także te zielone. Ogólnie rzecz ujmując szparagi dzielą się na 3 grupy: białe – uprawiane w wałach usypanych z ziemi, bez ekspozycji na słońce, ręcznie zbierane (stąd ich wysoka cena); zielone – rosnące w pełnym słońcu; fioletowe – najpierw dojrzewające w ciemnościach, a następnie w promieniach słońca.

Białe szparagi charakteryzują się większą delikatnością i mniejszą intensywnością smaku niż zieloni i fioletowi bracia. Mają lekki posmak grzybów i gotowanych ziemniaków.

Szparagi można przyrządzić na wiele różnych sposobów – grillowane, pieczone, gotowane, gotowane na parze, lub zjeść na surowo (w przypadku zielonych).
Jedyną czasochłonną czynnością w poniższym przepisie jest obranie białych szparagów. Ten gatunek wymaga pozbycia się włóknistej zewnętrznej części. Potem przygotowanie chłodnika to prosta i szybka przyjemność. Dodatek kwaśnego akcentu w postaci rabarbaru stanowi przeciwwagę dla lekko słodkiego szparaga.

Tip

Aby zatrzymać w szparagach więcej smaku należy je przed gotowaniem podsmażyć na oliwie lub maśle. Warstwa tłuszczu zmniejszy utratę smaku i aromatu.

Składniki:
dla 3-4 osób po miseczce chłodnika, czas przygotowania: 30 min. (razem z obieraniem szparagów):

  • 2 kiście białych szparagów,
  • 2 łodygi rabarbaru,
  • 1 cebula,
  • 3-4 kromki czerstwej białej bułki (opcjonalnie),
  • gęsta śmietana (wystarczy 18%),
  • 2-4 łyżki masła,
  • sól i pieprz.

chlodnik_z_bialych_szparagow_healthy_plate_V

 

Sposób przygotowania:
potrzebujesz 2 małe garnki i głęboką patelnię.

  1. Szparagi porządnie opłucz, odłam/odkrój twarde zdrewniałe końce (ja wyczuwam nożem, w którym miejscu najłatwiej jest go wbić i tej części się pozbywam).
  2. Zdrewniałe końce odłóż (przydadzą się zaraz do wywaru), pozostałą, jadalną część obierz – chodzi o to, aby pozbyć się zewnętrznej włóknistej struktury. Łebka nie trzeba obierać.
  3. Zdrewniałe końce włóż do garnka i zalej wodą, tak aby je przykryć,  gotuj w osolonej wodzie ok. 15 min.
  4. Rabarbar umyj i pokrój w kostkę, zalej ok 0,5 l. wody. Rabarbar należy gotować do miękkości, ale pilnować, żeby się nie rozleciał – od zagotowania wody gotuj ok. 5 minut.
  5. Gdy wywar szparagowy będzie gotowy odcedź go i wyrzuć łodygi.
  6. Cebule pokrój w kostkę i zeszklij na maśle dodaj szparagi i smaż około 2 minut.
  7. Odłóż kilka szparagów do dekoracji, a pozostałe zalej wywarem szparagowym i gotuj około 15 minut.
  8. „Zupę szparagową” zblenduj. Jeżeli okaże się, że chłodnik jest zbyt rzadki dodaj czerstwą bułkę i zblenduj dokładnie. Jeżeli będzie zbyt gęsty dodaj wodę źródlaną.  Na koniec posól i popieprz.
  9. Na wierzch dołóż rabarbar i pozostawione do dekoracji główki szparagów.
  10. Każdą porcję podaj z łyżką śmietany.
healthyplate-swiatowy_dzien_tapas02

Szlak Tapas po Warszawie

Ruszyłam Szlakiem Tapas, wraz z siedmiowa pięknymi kobietami, w ramach obchodów Światowego Dnia Tapas w Warszawie. 17 tapasów w ciągu dwóch dni? Tak! Udało się nam i to zgodnie z filozofią tapas, bo tapas to nie tylko jedzenie, to także okazja do poznania nowych smaków, inspirujących osób i nowych, ciekawych miejsc.

Ruszyłyśmy naprzeciw przygodzie zgodnie z wyznaczonym przez organizatora imprezy Szlakiem Tapas. Poniżej, opisując restauracje, kieruje się kolejnością odwiedzin (ułożonym według odległości od baru do baru), co pomoże Ci się zorganizować, gdybyś i Ty zdecydował powędrować tapasowym szlakiem. A warto – aby doświadczyć hiszpańskiej atmosfery w Warszawie, poznać nowe smaki, spotkać się z przyjaciółmi, sprawdzić na co stać warszawskie restauracje i w końcu zagłosować na najlepszą twoim zdaniem propozycję.

To zaczynamy! Wszystkie tapasy w poniższych restauracjach w cenie z napojem 15 zł, zgodnie z zasadami konkursu trwającego od 1 do 15 czerwca 2016 r.

Sueño Tapas Bar & restaurant, ul. Oboźna 9

_MG_4611
Konkursową przysmakiem jest tapa „nestor”. Nazwa pochodzi od nazwiska szefa kuchni – Tomasza Nestorowicza. Klasyczne hiszpańskie połączenie smażonej chrupkiej krewetki z chorizo. Do tego dumnie unoszący się znad talerza chips ziemniaczany. Całość podana z mieszanką kolorowych papryk, a wszystko zwieńczone akcentem sezonowym w postaci truskawki, ozdobione bratkiem i skropione balsamico. Tapa w smaku słodko – (delikatnie) pikantna, podana na ciepło – świetny wybór szefa kuchni – o idealnej teksturze głównych składników. Danie było spójne – chrupkość krewetki, papryki i chipsa ziemniaczanego tworzyły harmonijne połączenie w ustach. Truskawkę można zjeść na deser, najwygodniej ręką, bo podają ją z szypułką. Do tego do wyboru piwo lub kieliszek wina. Zjadłam ze smakiem!

City Wine, ul. Grzybowska 2

Sieć winiarni, ta w Warszawie ma klimat z temperamentem, który tworzą właściciele tego miejsca, Państwo Davi. W winiarni można znaleźć selekcję win z wielu regionów świata, a do tego wybór tapasów dobranych do wina. Pani Davi to twórczyni konkursowej tapy „city olé”. Konkursowe danie to proste i smaczne połączenie z dobrych składników. Na wykałaczce znajdziemy po kolei – oliwkę nadzianą serkiem, papryczkę pimientos de padrón zawiniętą w szynkę jamón serrano, oliwkę nadzianą serem manchego i chorizo z marmoladą, do tego młode tempranillo z 2015 roku – czego chcieć więcej?
CityOle_healthy_plate
_MG_4626

TAPAS Gastrobar, ul. Grzybowska 63

Propozycja lokalu to carpaccio z przegrzebków – idealnie skomponowany tapa pod klimat i nazwę lokalu. W Hiszpanii w gastrobarach podaje się tapasy w nowoczesnej odsłonie fusion i właśnie taką propozycję znajdujemy. Podstawę konkursowej tapy stanowi kataifi (greckie ciasto, rodzaj filo pokrojonego na cieniutkie niteczki), a na nim cienki plasterek przegrzebka i foi gras marynowane w gałce muszkatołowej. Do tego wędzona oliwa z oliwek, kalafior i pędy młodego groszku. Danko rozpływa się w ustach. Całość lekko słodka, rześka, podana w idealnej temperaturze. Połączenie z kalafiorem cudowne, aż żal, że Gastrobar nie ma zmiennego menu, bo ich propozycja to top gastro fusion! To jest jeden z tych kęsów (danko jest mini, na jeden do dwóch kęsów), który rozpływa się po całym ciele wprawiając Cię w znakomity nastrój.__MG_4644
_MG_4640

Złoto Hiszpanii, ul. Francuska 26

Nie mam dobrych wspomnień z tym miejscem i niestety i tym razem, mimo szczerych chęci, ich nie zmieniłam. Propozycja konkursowego tapa to „primavera” – roladki z toritlli pszennej z twarożkiem, papryką, kurczakiem i rukolą. Suchą tortillę i kurczaka bez wyrazu można było pomoczyć w sosie z curry i imbiru, ale nie pomogło to zbyt wiele. Tapa jest duża, a nawet ogromna w porównaniu do propozycji z gastrobaru i tu dochodzimy do pytania – ilość czy jakość? Odpowiedź jest oczywista… jedziemy dalej!_MG_4646

Restaurante Buñuel, ul. Walecznych 61

W tym miejscu znowu musimy stanąć przed wyborem. Tym razem nie tak oczywistym jak w Złocie Hiszpanii. Klimat tego miejsca psuje brak wentylacji i niemiły zapach z kuchni. Po wyjściu z restauracji chciałoby się wziąć kąpiel i zmyć z włosów zapach spalenizny. Po dwóch wizytach w Buñuelu jakoś nie zapamiętałam gastronomicznych doznań, ale tym razem ich propozycja konkursowej tapy zapadnie w mojej pamięci na długo. Zaproponowana tapa to pontxineta de purrusalda – brzmi i smakuje baskijsko, w końcu sam szef kuchni stamtąd pochodzi i dumnie nosi baskijski beret. Pontxineta to typowe baskijskie kremowe ciasteczko z migdałami. Purrusalda to również danie typowe dla kraju Basków, którego podstawę stanowią por i ziemniaki oraz dorsz (zwłaszcza w Bilbao i Bizkaia).

Szef kuchni Buñuela zaproponował ciekawą wariację tych dwóch dań. Ciastko w 100% z mąki z migdałów przełożył rodzajem purée z solonego dorsza w stylu bacalao de salazón. Jak tłumaczył szef restauracji sposób obróbki takiego dorsza polega na suszeniu go w soli, a następnie odsoleniu do naturalnego poziomu soli w dorszu. Całość została polana tradycyjną salsą vizcaína – jest to sos baskijski który podaje się do ryb, przeważnie do dorsza. Główne składniki to papryka i cebula. W wersji zaproponowanej przez Buñuela, z dodatkiem pomidora. __MG_4665

Jestem zachwycona tą tapą z dwóch powodów. Po pierwsze odczarowałam złe wspomnienie gastronomiczne z buñuela, a po drugie dotknęłam tradycji fascynującej kuchni baskijskiej. Jedyny subiektywny minus to tłuste ciasto, jak dla mnie tłuszcz nie powinien aż tak przeniknąć do środka ciasta. Purée z dorsza i sos – znakomite! Do tego aromatyczne i rześkie białe wino z północy! W walce brak wentylacji kontra pantxineta de purrusalda wygrywa tapa! Warto się poświęcić!

La ibérica, ul. Płowiecka 35

Moja ukochana hiszpańska restauracja w Warszawie. Szef kuchni i tym razem mnie nie zawiódł. Ba! nawet więcej! Przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Konkursową tapą w La Ibérice jest ośmiornica „iberyjska”. Restauracja sprowadza najlepsze ośmiornice z Galicji i przyrządza je w specjalnym galicyjskim naczyniu (przy kolejnej wizycie dopytać muszę na czym specjalność tego naczynia polega). Ale wróćmy do bajecznej tapy! Ośmiornica została najpierw ugotowana, następnie zgrillowana. Podano ją na ziemniaku, z grillowanymi papryczkami, chipsem z szynki serrano, musem z mango i sosem z fioletowego ziemniaka. Tapę posypano wysokiej jakości solą morską w płatkach. Do tego czosnek, oliwa z oliwek i jesteś w raju! Zaczynam wątpić czy jest w Warszawie druga taka restauracja, która potrafi równie dobrze przyrządzić i podać ośmiornicę. Czapki z głów! Trzymam kciuki za La Ibéricę. Jestem pewna, że zostaną docenieni przez komisję konkursową i publiczność podczas Światowego Dnia Tapas.__MG_4676

Słony, ul. Piekna 11

Restauracja sSłony pozycjonuje się jako miejsce kontynuujące tradycję przedwojennych warszawskich restauracji i poszukujące dania doskonałego przy użyciu startych tradycyjnych technik. Szef kuchni zaproponował więc warsaw-style patatas bravas – czyli ziemniaki w hiszpańskim stylu z kojarzoną z Warszawą wątróbką. Słony zachwycił moje podniebienie i pozostał w zgodzie z filozofią restauracji. Dodał do warszawskiego klimatu hiszpańskiego ducha. Smażone na modłę hiszpańską ziemniaki i drobiową  „warszawską” wątróbkę przyprawił wędzoną papryką, zielem angielskim, natką pietruszki, a całość dopełnił papryczką chili. Bajka! Doceniam gdy szef kuchni nie boi się przypraw i odważnie dopracowuje potrawę ostrym charakterem.  Żałuję tylko, że autor konkursowej tapy nie znalazł dla nas dużo czasu  i nie mogłam osobiście pogratulować mu dania.

_MG_4688

 

 AïOLI Mini, Plac Konstytucji 5

Propozycja lokalu to hiszpański vol au vent. Sam vol au vent to danie kuchni francuskiej, rodzaj pasztecika z ciasta francuskiego wypełnionego nadzieniem – najczęściej mięsnym (chodź bywają i słodkie wariacje). Nazwa po polsku to lot z wiatrem, a wiąże się to z lekkością ciasta po jego upieczeniu. Niestety wersja zaproponowana przez Aioli Mini z ową lekkością nie ma nic wspólnego. Konkursowa tapa o pięknej nazwie vol au vent español to sucha tortilla, a w niej smażona na maśle krewetka, chorizo, nachos z salsą z mango, z kolendrą, ziarnami granatu, grillowaną papryką i karmelizowaną cebulką. Pani przedstawiająca nam tapę zdaje się, że wspominała jeszcze o włoskim dodatku prosciutto, ale przyznam szczerze, że przy tak dużej liczbie składników nawet nie zdążyłam tego zarejestrować. __MG_4691

Postanowiłam posłuchać się przemiłej Pani, która wyjaśniała, że tortilla zawinięta jest z myślą o wygodzie konsumenta – zalecała uchwycenie tapasu palcami i doprowadzenie prosto do buzi tak, aby wszystkie smaki wymieszały się ze sobą na podniebieniu. Brzmiało prosto i sensownie, jednak w praktyce cały farsz rozprysł mi na wszystkie strony i rzeczywiście wszystkie smaki połączyły się ze sobą, ale nie w mojej buzi, a na moich dłoniach, talerzu i stole. Gdy w końcu zebrałam danko w jedną całość za pomocą sztućców, okazało się, że nie było warto się tak poświęcać. Nie wiem jaki był klucz wyboru tych wszystkich składników, ale zdecydowanie mnie to przytłoczyło. Czułam słodycz, trochę kolendry i okropne suche ciasto, które postanowiłam popić słodkim ulepkiem (Aioli nazywa to sangríą). Dobita do końca nieprzyjemnym posmakiem cukru z cukrem czym prędzej udałam się w stronę wyjścia.

Mojo Picón, ul. Poznańska 3

Przytulny bar w centrum Warszawy, z niepowtarzalną w stolicy hiszpańską atmosferą. Przychodząc do mojo zapominam, że jestem w Polsce. Lokal jest mikroskopijny i to stanowi jego ogromną zaletę oraz wpływa na tę szczególną hiszpańską atmosferę, w której ludzie stoją przy barze gawędząc z kelnerem lub nieznajomym stojącym obok. Nie ma drugiego takiego miejsca w Warszawie! Klimat baru tworzą również (i w zasadzie przede wszystkim) jego właściciele – Florencio z Fuertaventury i Pedro z Madrytu. Ich temperament odnaleźć można w przygotowanych przez nich daniach, zarówno tych tradycyjnych z Hiszpanii czy Kanarów jak i wariacji madrycko- kanaryjskich. W Mojo każdy znajdzie coś dla siebie w rozsądnej cenie i zakupi hiszpańskie produkty do domu, bo Mojo Picón to również sklep z produktami z wysp kanaryjskich i tych z hiszpańskiego kontynentu. O pysznych pomysłach kulinarnych Florencio i Pedro mogłabym rozpisywać się sporo, bo nieraz miałam okazję ich próbować._MG_4716

Skupmy się jednak na konkursowej tapie: tortilla española nazwanej przez chłopaków „De Varsovia al Cielo” (Z Warszawy do nieba). Tak proszę państwa, można udać się z Warszawy do nieba, a przynajmniej z Warszawy do Hiszpanii jedząc hiszpański omlet z fenomenalnymi sosami kanaryjskimi – mojo rojo i mojo verde. Hiszpańska tortilla o nazwie „de Varsovia al Cielo” to bardzo dobrze przyrządzony omlet z ziemniakami i chorizo (a nie jest to wcale takie proste do wykonania – łatwo jest go przesuszyć, albo nie dosmażyć). Wisienkę na torcie stanowią własnej roboty sosy, czyli mojo verde – z kolendy, oliwy i czosnku oraz mojo rojo – pomidorowy z tymiankiem i czosnkiem. Obecność w Mojo Picón obowiązkowa! Trzeba tam przyjść po hiszpański smak, klimat i dla ludzi!

Mojo Picón & Latino Bar, ul. Krakowskie Przedmieście 79

Mojo picón rozrasta się i po niecałym roku działalności wynajmuje przestrzeń w Latino Barze przy Krakowskim Przedmieściu. Konkursową propozycją są kalmary po andaluzyjsku – czyli własnego wyrobu bułka zabarwiona atramentem kałamarnicy, wypełniona smażonymi kalmarami, w sosie aioli. Świeży chleb i owoce morza polane świeżuteńkim czosnkowym sosem – to proste cudo, któremu nie można się oprzeć! A podkreślam, że to była 10 tapa zjedzona przeze mnie w ciągu jednego dnia!__MG_4718

_MG_4722

Ole, ul. Bracka 2

Tapas steak restaurant, ale tym razem na konkursową tapę restauracja nie przygotowała steka, a łososia w szynce serrano. Ryba została zamarynowana w powidłach śliwkowych, a następnie lekko zgrillowana w hiszpańskiej szynce. Podano ją z musem z zielonego groszku z wasabi i powidłami śliwkowymi. Całość polana słodkim sosem na bazie miodu z kropelką Jacka Danielsa. Tapas przyrządzony bez zarzutów. In plus, sos z wasabi do dania!_MG_4729

AïOLICantine Car Café Deli, ul. Świętokrzyska 18

Lokal wystartował z propozycją zbożowej krewetki, czyli panierowanej w sezamie, podanej z sobresadą (rodzaj kiełbaski z Balearów) i czerwoną cebulką. Podstawę stanowiło smażone spaghetti. Tapas wyglądał bardzo ładnie, ale spaghetti nie było zjadliwe. Gorszych w życiu nie jadłam – twarde, nie do przełknięcia. W trosce o swoje zęby porzuciłam pomysł pogryzienia makaronu i zabrałam się za pozostałe składniki. Skropiłam wszystko porządnie limonką, ale na nic to się nie zdało. Zabrakło koncepcji i wykorzystania potencjału składników. Do tego podano sangrię, ale ostrożna po doświadczeniu z AïOLI Mini zamoczyłam tylko delikatnie usta, aby przekonać się, że tutaj też przesadzono z ilością cukru._MG_4734

La Viña, ul. Tarczyńska 1

Urocza hiszpańska winiarnia i tapas bar. W znakomitej większości podawane są tu wina na kieliszki w cenie od około 15 do 25 zł. Można wpaść na tapas i kieliszek wina z widokiem na Filtry Lindleya. Na pewno warto odwiedzić i spróbować niezłej tapy konkursowej gamba gabardina. Gambas de gabardina, albo gambas a la gabardina to krewetka smażona w tempurze pszenno kukurydzianej, o pięknej złocistej barwie po usmażeniu. W La Viña podano ją na pieczonym i karmelizowanym jabłku polanym aioli. Prosto i pięknie! Krewetka w tempurze + kwaśno słodkie jabłko + sos czosnkowy = strzał w 10! Jeśli pozostałe tapasy mają równie dobre, będę tam częstym gościem._MG_4751

Bistro Odolany, ul. Ordona 12 E

To niepozorny lokal na zwykłym osiedlu o nic nie mówiącym wystroju. W związku z tym lekko znudzona oczekiwałam na konkursową tapę, czyli na stek z polędwicy tuńczyka i drzewa limonkowego. I na tym nuda i nijakość się kończy, bo tuńczyk był rewelacyjny! _MG_4764

Każdy najmniejszy kęs idealnie przyrządzony. Mięso marynowane przez 8 godzin w imbirze, limonce, sosie sojowym i soku ananasowym. Podany na pomidorach z tymiankiem, a całość zroszona startą skórką z limonki. Danie aromatyczne, dopracowane i harmonijne, a do tego piękna mieszanka ciepłych kolorów na talerzu, dodatkowo wzbudzająca pozytywne emocje. Wyszłam zachwycona z ogromną chęcią powrotu.

Trattoria Prima Pasta, ul. Krasińskiego 10 (Plac Wilsona)

To restauracja z niewielkim stażem, bo otworzona około 3 tygodnie temu. Konkursowa propozycja to grillowany tuńczyk z hiszpańską salsą romesco.

_MG_4781Tuńczyk podobno marynowany w kolendrze i musztardzie, ale przyznam, że nie wyczułam tego niuansu. Z salsą romesco czyli salsą z pieczonej papryki, migdałów, orzechów laskowych, kolendry i pomidorów. Do tego pesto z bazylii i redukcja balsamiczna. Zjadłam porcję, więc chyba zła nie była, ale wrażenia bardzo szybko uleciały.

Fiesta y Siesta, Bulwar J. Karskiego

Plusem tego miejsca jest wakacyjny klimat z widokiem na Wisłę. Tapas konkursowe to rollos de serrano, czyli szynka jamón serrano zawinięta w serek śmietankowy, rukolę i pomidora suszonego. Do tego dodające słodyczy prażone orzeszki pinii. Porcja duża, więc być może komuś ta wiadomość wystarczy, ale w smaku przeciętność. Pozostało mi tylko wyjeść dobre orzeszki pinii i zachwycić się widokiem na dziki brzeg Wisły._MG_4790

Ye Ye, ul. Franciszka Klimczaka 1

Przestrzenna restauracja z kuchnią mex mieszcząca się w Wilanowie. Konkursowa propozycja tapy to diego. Tak nazwano rozkoszną kanapeczkę z meksykańskim akcentem – chlebek posmarowany pastą z fasoli, a na niej delikatne, wyśmienite policzki wołowe przyprawione słodką papryką, a wisienką na torcie było anchois (my love). Zdecydowane niebo w gębie! Bardzo się cieszę, że Ye Ye znalazło się na warszawskim Szlaku Tapas.

_MG_4803
_MG_4812
I to już koniec! 17 restauracji w dwa dni, a wraz z nimi bogactwo smakowych doznań, dziesiątki dyskusji i nieprzerwany szampański nastrój. Zaraz, zaraz, na kogo mam zagłosować? Tak jak uprzedzam wybór nie będzie prosty.
Sam się przekonasz, gdy wyruszysz szlakiem tapas, a masz czas do 15 czerwca. Do tego dnia restauracje serwują konkursowe tapy z napojem w cenie 15 zł. Spróbuj i opisz swoje doświadczenia – gdzie było najsmaczniej, co zaskoczyło najbardziej?

Jestem ogromnie wdzięczna Organizatorowi, którym jest biuro Radcy ds. Turystyki Ambasady Hiszpanii w Polsce za wprowadzenie obchodów Światowego Dnia Tapas do Polski i umożliwienie mi uczestnictwa w zabawie, w znakomitym gronie. Dziękuję, a Ciebie zapraszam do skorzystania z możliwości i ruszenie w wędrówkę po tapasowym szlaku.

healthyplate-swiatowy_dzien_tapas01

Światowy dzień Tapas w Warszawie

Tapa! Królowa i Duma hiszpańskiej gastronomii.

Jej sława nie kończy się w granicach Hiszpanii. Ba! Nawet Europy! Na jej cześć wyprawiane są imprezy i obchodzone są cykliczne światowe dni, bo tapa to nie tylko jedzenie. To także sposób spędzania wolnego czasu, spotkanie z przyjaciółmi czy niezobowiązująca rozmowa z nieznajomym stojącym obok w zatłoczonym barze.

Radość we mnie ogromna, że w tym roku królowa zawitała do Polski i Światowy Dzień Tapas obchodzony jest także w Warszawie. Z okazji obchodów Światowego Dnia Tapas biuro Radcy ds. Turystyki Ambasady Hiszpanii w Polsce wyznaczyło szlak Tapas po Warszawie.

17 zgłoszonych warszawskich restauracji przygotowało swoją autorską wersję królowej – tapy wraz z napojem, w cenie 15 zł, która będzie serwowana w trakcie trwania festiwalu (od 1 do 15 czerwca).

W ciągu najbliższych dni możesz wybrać się szlakiem tapas i zdegustować propozycje warszawskich szefów kuchni. Co więcej, możesz ocenić ich pracę głosując na najlepszą twoim zdaniem tapę w ramach festiwalu i wygrać atrakcyjną nagrodę. Sprawdź jak możesz to zrobić na spain.info.

Jak nie trudno się domyślić nie oparłam się pokusie i wraz z pięknymi, i głodnymi smakowych doznań blogerkami oraz krytyczkami kulinarnymi ruszyłam wyznaczonym szlakiem tapas. W ciągu 2 dni skosztowałam 17 tapasowych propozycji. Od prostych i klasycznych podanych na zimno danek, przez ciepłe tapasy, po bardziej odważne pomysły.

healthyplate-swiatowy_dzien_tapas03

Ale zaraz zaraz chwilę. Kiedy to kulinarne szaleństwo się zaczęło?

Na temat narodzin tapy krąży wiele plotek i legend, a każda z nich wydaje się być prawdziwa. Zaczynają się już od średniowiecza i kończą na wieku XX, krążą od regionu Kastylii, aż po Kadyks. Niektóre z nich opierają się na znaczeniu słowa „tapar”, czyli „przykrywać”, argumentując, że niegdyś kawałkiem szynki bądź sera zakrywano otwór kieliszka trunku, aby chronić go przed muchami, kurzem lub piaskiem. Inne legendy głoszą, że z rozkazu króla Alfonso X de Castilla, wprowadzono obowiązek podawania małej porcji jedzenia do każdego kieliszka wina, w celu uniknięcia efektów poalkoholowych. Podobna legenda głosi, że ze względu na wzmożone wypadki, spowodowane przez pijanych woźniców, wprowadzono konieczność serwowania małych porcji jedzenia do wina, aby kierowca nie upijał się w tak szybkim tempie. Swoją drogą ciekawy sposób ograniczania wypadków na drodze.

Dzisiejsze tapa

To coś więcej niż kawałek szynki i sera – nie ujmując niczego tym produktom. Osobiście za dobre mięso i ser jestem gotowa sprzedać duszę – ale szefowie kuchni prześcigają się w nowych rozwiązaniach. Niektórzy pozostają wierni tradycji serwując tapę w postaci prostego i szybkiego danka do napitku, inni inspirują się kuchniami świata i proponują ją w nowoczesnej odsłonie.

Przekrój różnorodnych odsłon znajdziemy na warszawskiej mapie tapasów w ciągu najbliższych tygodni. Już za chwilę podzielę się z Tobą swoimi wrażeniami ze wszystkich 17-tu restauracji znajdujących się na Szlaku Tapas! Ale już teraz mogę powiedzieć, że łatwo wybrać jednego faworyta nie będzie!

healthyplate-swiatowy_dzien_tapas02

polvorones_healthy_plate_2

Kulinarny Madryt cz. II – idziemy po słodycze do klasztoru

Polvorones – mauretańska tradycja

Na mojej liście ulubionych hiszpańskich słodyczy wysokie miejsce zajmują ciasteczka polvorones.  Po pierwsze ze względu na swój smak – głównym ich składnikiem jest mąka z migdałów, po drugie ze względu na teksturę – przyjemnie kruchą i delikatną. Owa delikatność ciasta uzyskana została dzięki skorzystaniu ze starego sposobu cukierników – dodanie smalcu do ciasta.

Aby poczuć smak historii koniecznie należy udać się po polovorones  i inne smakołyki do klasztoru. Klasztory w całej Hiszpanii, po dziś dzień, specjalizują się w wypiekach z tradycją mauretańską.  Ale skąd w chrześcijańskim klasztorze polvorones?

polvorones_healthy_plate_1

 

Po rekonkwiście część mauretańskich kobiet pracowała w bogatych chrześcijańskich domach jako pomoc domowa. Gdy chrześcijańska Pani zostawała „starą Panną”, zwyczajem było, że odsyłano ją do klasztoru. Ale nie udawała się tam sama. Zabierała ze sobą swoją mauretańską służącą, a służba zabierała ze sobą swoje mauretańskie przepisy.
Kiedyś zakonnice z biedniejszych klasztorów piekły ciasta, aby okazać wdzięczność swoim patronom za życie w skromnych warunkach. Po wojnie domowej zaczęły sprzedawać swoje wypieki, przede wszystkim, aby wesprzeć siebie i ta tradycja przetrwała do dziś.

Madrycki klasztor ze słodyczami

W Madrycie przy Plaza del Conde de Miranda 3 znajdziesz Monasterio del corpus Christi, w którym od ponad 50 lat wypieka się przeróżne smakołyki. Nie szukaj niezwykłej budowli, bo monasterio (po hiszpańsku: klasztor) wygląda całkiem zwyczajnie. Aby dostać się do zakonu należy zadzwonić domofonem i  wejść korytarzem do wnętrz małego pokoiku w którym znajdują się drewniane drzwiczki obrotowe. Sióstr nie zobaczymy, bo restrykcyjne zasady zakonu zabraniają im kontaktu ze światem zewnętrznym, ale usłyszymy. Procedura jest następująca: zakonnica przedstawi Ci szybkim hiszpańskim ofertę dnia, następnie złożysz zamówienie na wybrane produkty, siostra wyliczy Ci należną sumę, włożysz pieniądze do drewnianego okienka i otrzymasz zamówienie.

Polecam każdemu to doświadczenie. Słodkości zakupione w tak magiczny, jak na XXI w. sposób, smakują o stokroć lepiej.

Skoro już jesteś w klasztorze należy także kupić tejas de almendras. Wyglądem jak widzisz poniżej przypominają chipsy. Składniki to mąka pszenna, migdały, cukier, masło i białko. Przyjemnie chrupią między zębami. Tradycyjnie wypiekane są z migdałami, ale obecnie można znaleźć wersje z pistacjami, orzeszkami pinii, kokosem i inne.

tejas_de_almendras_healthy_plate

Znakomite polvorones, tejas i inne słodkości znajdziesz również w opisanej we wpisie o turronach, cukierni Casa Mira. Zaryzykuje stwierdzenie, że jeśli chodzi o polvorones, to w cukierni są one nieco lepsze, bo do wypieku używają głównie mąki z migdałów z dodatkiem pszennej. W klasztorze proporcje są odwrócone.

migały_healthy plate

Kulinarny Madryt cz. I Turrón – zachwyć się migdałami

Czy wyobrażając sobie kulinarną Hiszpanię widzimy znakomite ciasta, marcepany i nugaty? Myśląc o Półwyspie Iberyjskim ślina cieknie nam na myśl raczej o znakomitych szynkach, kiełbasach, mięsach czy owocach morza. Jednak chcąc poznać i lepiej zrozumieć jej kulinarną kulturę należy skosztować jej słodkiej części.

Migdały są wszędzie

Hiszpanie z migdałami związani są od wieków. Drzewa migdałowe kultywowane są w Hiszpanii prawdopodobnie od czasów greckich, czyli od około VI w. p.n.e. Ich rozkwit i popularność  w kuchni wiąże się jednak z przybyciem Maurów w VIII w. n. e, którzy to przywieźli na Półwysep Iberyjski nową ich odmianę. W związku z tym nie dziwi więc fakt, że migdały pełnią ważną funkcję w hiszpańskiej kuchni – od sosów, zagęszczaczy do zup (w formie mąki z migdałów), przez chłodniki (ajo blanco), napoje (słynna horchata), tapasy solone i prażone, aż po słodkie wypieki.

turrón duro_healthy_plate

Turrón de Alicante, turrón duro

Turrony

Turrón pochodzi z Alicante, a jego składniki są bardzo proste: migdały, cukier, miód, białka jajek, orzechy laskowe i oblaty. Przy tej prostocie tak ważne jest, aby wszystkie składniki były wysokiej jakości oraz aby migdałów było jak najwięcej.

Turrón to rodzaj nugatu, występuje zarówno w wersji bardzo twardej, na której można sobie połamać zęby, jak i w miękkiej, migdałowo-kremowej. Powyżej na zdjęciu, mój ulubiony – Turrón de Alicante (możesz spotkać się też z nazwą turrón duro, czyli twardy) – dla odważnych z mocnymi zębami. Tak, dobrze widzisz na zdjęciu – tę wersję przykrywa się opłatkiem. Drugim najpopularniejszym rodzajem jest Turrón de Jijona – nugat miękki i lekko ciągnący, w tym wydaniu migdały już nie są w całości, zostały utarte na pastę, która obłędnie wypełnia usta pełnym, orzechowo-słodkim smakiem.

Obecnie Hiszpanie traktują je jako deser podawany w okresie Bożego Narodzenia, ale nugaty można dostać w cukierniach przez cały rok.

Najlepsze turróny w Hiszpanii znajdziesz… w Madrycie

W Madrycie można skosztować nugatów równie dobrych jak w miejscu ich pochodzenia, a to za sprawą Casa Mira – cukierni prowadzonej od 1842 roku, pierwszej w Madrycie która zaczęła produkcję turronów w stolicy Hiszpanii. Założyciel cukierni Luis Mira pochodził z Jijony w prowinicji Alicante, miasta w którym „urodził się” turrón. W wieku 21 lat postanowił spróbować szczęścia w Madrycie. Porzucił rodzinną Jijonę i przyjechał do stolicy z wozem ciągniętym przez 2 osły, wypełnionym po brzegi nugatem. Legenda głosi, że były tak smaczne, że musiał wracać się aż 4 razy zanim dojechał do Albacete, które jest w połowie drogi do Madrytu.
Obecnie gwarantem jakości są składniki sprowadzane z oryginalnych miejsc pochodzenia, a także ręczna, rzemieślnicza produkcja.

Casa Mira* przedstawia się jako cukiernia oferująca najlepsze turrony w Hiszpanii.  Po spróbowaniu wielu nugatów z przeróżnych miejsc, mogę śmiało powiedzieć że nie jest to pokerowy blef i gorąco zachęcam do spróbowania ich wyrobów. Ceny są wysokie, ale warto pozwolić sobie na odrobinę luksusu.

*Casa Mira – carrera de S. Jerónimo 30, blisko Puerta del Sol.

turrón de jijona_healhy plate

turrón de Jijona

 

omlet_z_jablkami_healthy_plate_H

Placek jabłkowy bez mąki

Od dłuższego czasu jabłka są gorącym tematem nie tylko na talerzu. Niektórzy jadają je na złość Putinowi, a ja jestem od nich uzależniona niezależnie od nastrojów ekonomicznych. Przyczyn nałogu jest przynajmniej kilka – przede wszystkim ich smak i wspomnienia z dzieciństwa. Czytaj dalej